niedziela, 13 marca 2016
gdy dojdziesz w życiu do ściany...
środa, 2 marca 2016
Zimowy komin - star stitch
Wpadłam w szał wytwarzania rzeczy. Nowe kremy, techniki szydełkowe, ozdoby - znowu 1000 pomysłów na minutę i niezbyt wiele czasu na ich wykonanie. Na szczęście nie wszystkie są tak samo praco-czasochłonne.
Na zimę, która w tym roku albo zasypuje śniegiem, albo obdarza wiosennym słońcem przygotowałam komin. Co prawda nie taki, w którym się pali, ale taki, który zapewnia ciepło również na zewnątrz. Wizja tego szalo-komina zrodziła się rok temu, gdy raczona porannym zimowym słońcem permanentnie zapomniałam o czapce, która jak się okazywało wieczorem byłaby niezbędna. O szaliku nigdy nie zapominam, ponieważ moja kurtka mocno odsłania szyję, a to nigdy nie jest przyjemne.
Na zimę, która w tym roku albo zasypuje śniegiem, albo obdarza wiosennym słońcem przygotowałam komin. Co prawda nie taki, w którym się pali, ale taki, który zapewnia ciepło również na zewnątrz. Wizja tego szalo-komina zrodziła się rok temu, gdy raczona porannym zimowym słońcem permanentnie zapomniałam o czapce, która jak się okazywało wieczorem byłaby niezbędna. O szaliku nigdy nie zapominam, ponieważ moja kurtka mocno odsłania szyję, a to nigdy nie jest przyjemne.
sobota, 16 stycznia 2016
Warzywne makarony - pyszna alternatywa
Pomimo, że na ujrzenie światła dziennego czeka kilka szydełkowych robótek, dzisiejszy post będzie o przygotowywaniu jedzenia! :)
Od ponad pół roku w mojej kuchni goszczą warzywne makarony - jestem nimi wprost zauroczona. Stosuję je zarówno zamiast tradycyjnych makaronów lub jako ciekawy dodatek. Potrawy wychodzą lekkie i pełne smaku, a dodatkowo wyglądają niezwykle apetycznie i kolorowo.
Od ponad pół roku w mojej kuchni goszczą warzywne makarony - jestem nimi wprost zauroczona. Stosuję je zarówno zamiast tradycyjnych makaronów lub jako ciekawy dodatek. Potrawy wychodzą lekkie i pełne smaku, a dodatkowo wyglądają niezwykle apetycznie i kolorowo.
piątek, 11 grudnia 2015
świąteczne ozdoby
W tym roku choinki nie będzie! Postanowienie co najmniej
śmieszne, biorąc pod uwagę, że niemal każdego roku po prostu jej nie ma. Nie
jest to ani wyraz jakiś przekonań, czy też obrażanie się na tradycję - powód
jest znacznie bardziej prozaiczny, moje małe mieszkanie, zamieszkuje również
pies. Całkiem spory, kudłaty, machający ogonem we wszystkie możliwe strony -
stawianie dekoracji w polu rażenia jej ogona jest delikatne mówiąc ryzykowne.
Ale zaraz... mogłabym przecież postawić maleńką choinkę na stole... no właśnie,
nie mogłabym - stół nie jest pokaźnych rozmiarów, a grudzień to również czas
moich urodzin, zatem permanentnych biesiad przy stole. Choinki nie ma i koniec.
sobota, 5 grudnia 2015
Rowerem przez zimę
Niby już po sezonie, ale co tam, skoro pogoda może sobie
igrać ze mną, ja mogę z nią. Rower ciągle wyczekuje na kolejne podboje ścieżek
i obszernie zalega na balkonie, nim ostatecznie się poddam i sprowadzę go w
końcu do piwnicy. W tym czasie jest bezpośrednio narażony na moją manię
oszydełkowania wszystkiego, co znajduje się w permanentnym zasięgu moich dłoni.
Cóż.. tym razem oberwało się koszyczkowi, czyli części, która najwięcej
przeszła, była wgniatana, wyginana, a także wstrząsana. Słowem zasługuje na nieco
uwagi i dobrego potraktowania. Pokrowiec na jego sfatygowane ciało, powinien
być idealnym sposobem, aby ukryć pewne niedoskonałości i nadać mu nowy,
świeży i ciekawy wygląd.
niedziela, 13 września 2015
Jak zrobić roletę rzymską, czyli wszystko na co trzeba zwrócić uwagę przed przystapieniem do pracy...
Nie umiem szyć na maszynie, dlatego uszycie zwykłej rolety rzymskiej zajęło mi ponad tydzień. Misternie wykonywana praca nosiłaby namiastkę wstępu do medytacji, gdyby nie fakt, że raz na jakiś czas trzeba było wykonać kilka obliczeń.
czwartek, 27 sierpnia 2015
Podróż z olejkami eterycznymi - olejek na noc do suchej skóry
Każda podróż kiedyś się zaczyna, moja zaczyna się każdego dnia, zaraz po otworzeniu przynajmniej jednego oka. Nie każdy dzień jest tak samo ekscytujący, ale większość po prostu jest. Moja fascynacja życiem, rozpoczyna się od codziennych czynności w domu, gdy napawam się jego atmosferą. Porozrzucanymi ubraniami, kieliszkami z niedopitym winem, wybebeszoną torebką ukazującą szminkę, książkę, portfel i kartę wejściową do pracy. Potem prysznic, tête-à-tête z mokrymi włosami i skórą, ceremonia nawilżania niemal każdego jej fragmentu. I w końcu…. Wyjście z domu! To już jest czyste szaleństwo, tramwaje, autobusy, pełno nowych twarzy, niespodziewane uśmieszki, proste grzeczności, małe awanturki o fotel, szeleszczącą siatkę, niezdjęty plecak itd. Czyste życie, ich myśli, rozmowy – tysiące słów pomyślanych i wypowiedzianych w jednym pomieszczeniu – i ja, czasem zamyślona, czasem z fascynacją wpatrzona w siedzące dookoła twarze. Potem praca, ciągłe wzajemne się zderzanie, problemy, problemiki – ludzie, pełno ludzi, ich osobowości. Po pracy trening, może drink, może plotki, może nieoczekiwane spotkanie, a może po prostu tona marzeń… Jakby nie było, zawsze jest co robić, zawsze gdzieś zmierzam, nigdy nie przestaję obserwować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






