Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schemat szydełkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schemat szydełkowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 listopada 2016

W sprawie ciasteczek w kuchni..

Obiecałam nieco nadgonić z uzupełnianiem zaległości, tak więc proszę bardzo, oto jest - ręcznik kuchenny z apetycznym wzorkiem :) Jest to wprawka techniczna, do zupełnie innego projektu, który chodzi mi po głowie (który ogólnie nie jest związany ani z jedzeniem, ani z przyborami kuchennymi) - ale nawet eksperymenty mogą mieć praktyczne zastosowanie.
Dość istotnym elementem tej pracy, jest zupełnie dla mnie nowe przygotowanie schematu szydełkowego. Znalazłam w Internecie rysunek, który bardzo mi się spodobał. Wrzuciłam go do programu graficznego, zmniejszyłam ilość używanych kolorów, a następnie przepuściłam przez filtr, który sprawia, że obrazek zaczyna wyglądać jak PX’lowa mozaika. Oczywiście potem znalazłam program, który stworzony jest specjalnie do tworzenia takich patternów :) Cóż.. każda metoda jest dobra, o ile osiągnie się zamierzony cel… :)

Nie do końca jestem zadowolona z końcowego efektu, ponieważ schemat nie był zbyt dokładny, a pomysł na samą obwódkę wokół ciacha zmieniał mi się wraz z powstawaniem pracy. Ogólny cel (czyli rozwiązanie kilku technicznych i koncepcyjnych niuansów, potrzebnych do kolejnego projektu) został osiągnięty, więc delikatnie rzecz ujmując nie powinnam narzekać - perfekcjonizm jednak boli :)

Ściereczka to 100% bawełny, bardzo dobrej gatunkowo firmy Drops. O wyborze zdecydowała szeroka paleta kolorów i oczywiście promocyjna cena :) Włóczka  czasem ma tendencje do rozwarstwiania, ale nie jest to bardzo uciążliwe. Ogólnie bardzo dobrze się na niej pracuje.




niedziela, 13 marca 2016

gdy dojdziesz w życiu do ściany...


W ostatnim czasie udało mi się spotkać z wieloma bardzo ambitnymi i kreatywnymi kobietami. Wiele rozmawiałyśmy, o ograniczeniach jakie stawia kobieta sama przed sobą i o tym gdzie szukać motywacji. Czasami się złościłyśmy, czasami zgrzytałyśmy zębami chcąc zrozumieć, dlaczego niektórzy po prostu w życiu sobie odpuszczają, mówiąc "nie da się", "nie mam czasu", "nie mogę", "nie umiem". Rozmawiałyśmy też o sytuacjach tzw. "bez wyjścia", przy tej okazji naszła mnie pewna refleksja, że nie bardzo wiem, czym jest "sytuacja bez wyjścia". Są rzeczy w życiu, które są jak ściana wyrastają przed nami i nie pozwalają ruszyć dalej przed siebie, ale... ściany są podłużne. Zawsze można pójść w lewo lub w prawo - wzdłuż. Nie chodzi o odkrywanie Ameryki, ale im dłużej zastanawiałam się, tym ciężej było mi przypomnieć sobie, żebym znalazła się kiedyś w tzw. sytuacji bez wyjścia. Ktoś kto mnie nie zna, mógłby powiedzieć, że tacy, jak ja po prostu mają szczęście i życie ich oszczędza. Naprawdę? Lubię popadać w zadumę, lubię myśleć, że świat jest bardziej czarny niż kolorowy, lubię widzieć wszystko z punktu romantyczki - wielkie i trudne emocje. Tak mam, taka jestem, ale przy tym wszystkim uwielbiam się śmiać, uwielbiam delektować się życiem. Zupełnie skrajnie czerpię ze swojego życia, ale daje mi to siłę, żeby nadal, na nowo i nieustępliwie, wciąż i od nowa je odkrywać, smakować, zmieniać i wzbogacać. Jest wiele spraw, które nie są proste i nigdy takimi się nie staną, które będą boleć, chociaż wypłakałabym kolejny ocean łez. Umiejętność adaptacji do sytuacji i sytuacji do siebie jest jedną z ważniejszych umiejętności, dzięki którym możemy realizować swoje marzenia i w efekcie osiągać samozadowolenie.

niedziela, 18 maja 2014

z szydełkiem w świecie belly dance

Do mojej kolekcji szydełkowych robótek dołączyła jakiś czas temu chusta do tańca. Pochłonęła całkiem sporo zimowych wieczorów, zwłaszcza, że wykonana została bardzo cienkim szydełkiem, przy którym człowiek ma wrażenie, że praca wcale nie posuwa się do przodu. Samą chustę skończyłam już jakiś czas temu, ale czym jest tribalowa chusta bez pasa? I to kolejny element, któremu poświęciłam sporo uwagi, głównie rozmyślając i planując, z czego go wykonać, aby uniósł całkiem ciężkie ozdóbki. W końcu udało mi się zakupić dwa długie gumowe pasy, za które zapłaciłam istne gorsze w jakiejś supermarketowej przecenie.

niedziela, 2 marca 2014

Basic Soft

Dla odmiany coś praktycznego – torebka na kłębuszki. W trakcie szydełkowania często motek spada mi z kolan i ku uciesze mojego psa zaczyna toczyć się po podłodze. Potem w trakcie robótki muszę wyplątywać z niej futro, co niekoniecznie jest moją ulubioną częścią szydełkowania. Dlatego zrobiłam sobie torebkę :)
To podstawowy model z dość sztywną pokrywką i miękkich ściankach. Po bokach posiada dwa guziczki, na które zapinana jest pokrywka. Nie przewidziałam zbyt wielu ozdób w tym modelu (oczywiści poza kokardką, której nie mogłam się oprzeć), bo jak nazwa wskazuje jest to model Basic. W przyszłości planuję stworzyć jeszcze inne modele bardziej urozmaicone i funkcjonalne. Tymczasem będę testować najnowszą zabawkę :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Owl's Pathetic Song

Kobiety uwielbiają porównywać się do kocic, drapieżnych tygrysic, łasic albo jakiś innych dostojnych zwierząt. Ja osobiście nie miałabym nic przeciwko sowie - mogłabym być sową. Niemym świadkiem nocnych zdarzeń, budującym swoim głosem napięcie i atmosferę tajemnicy, wiecznym obserwatorem i łowcą... Tak, sowy zdecydowanie są inspirującymi stworzeniami.
Lubię sowie motywy na różnych rzeczach, dlatego chyba kwestią czasu było wyszydełkowanie właśnie sowy. Podstawowy wzór zaczerpnęłam oczywiście z internetu (schemat sowy), natomiast wydawał mi się pozbawiony sowowatości, więc dorobiłam kilka własnych elementów takich jak "uszka", łapki i skrzydełka. Do wykonania potrzebowałam całego jednego, grubego melanżowego motka oraz kilku włóczek w innych kolorach (biały, grafitowy, ciemnozłoty, żółty, brązowy) do wykonania detali tj. oczy, dziób, skrzydełka i łapki. Sówka ma trafić do małej dziewczynki, dlatego zdecydowałam się na melanż pełen odcieni różu, fioletu i zieleni. Wzór jest łatwy, prosty u przyjemny i do tego bardzo szybki - polecam sowim fanom! :)

niedziela, 5 stycznia 2014

szydełkowy melanż na zimę

Kolejny prezent... miał być szalik, ale wyszedł komin - były Święta, a mnie zabrakło włóczki. Ten moherkowy melanż jest bardzo gruby i niemal z każdym oczkiem znikały pod moimi palcami kolejne jego centymetry. Wzór też nie był szczególnie przyjemny, zdarzało mi się pomylić, a rezultat pomyłki często objawiał się dopiero kilka rzędów wyżej. Prucie kosmatych włóczek to prawdziwa udręka, wystające niteczki wplątują się w oczka, słupki i inne pętelki tworząc maleńkie supełki. Poprawienie błędu czasami kosztowało mnie dodatkową godzinę pracy - no ale taki urok puchaczy.
Wzorek znalazłam w internecie, schemat widoczny jest pod numerem 382.
Komin dużo ładniej prezentuje się na szyi, gdy jest założony na dwa razy, wtedy wszystkie kolory tworzą ciepłą i przyjemną aurę.

niedziela, 15 grudnia 2013

wzorzyście

Pisanie samej dla siebie, ma te walory, że pozwala pewne rzeczy objąć całościowo, poukładać, a przede wszystkim daje możliwość wrócenia do nich w dowolnej chwili. Nie bywa jednak użyteczne dla innych. Postanowiłam w miarę możliwości tworzyć schematy robionych przeze mnie rzeczy. W pewnej chwili mój pomysł poszedł nawet tak daleko, że chcąc uprościć sobie to zadanie miałam ochotę stworzyć mini-programik do generowania schematów. Niestety chwilowo pomysł zostanie tylko pomysłem, ponieważ na samym początku muszę wypracować spójny i logiczny system rysowania ("ręcznego") schematów. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :) Na razie przedstawiam mój najnowszy wyrób - zimowy komin dla mamy. Komin jest na tyle długi, że można do zakładać na dwa razy (a jakby się uprzeć i trzy). Ponadto mój pierwszy schemat, jeszcze bardzo niedoskonały (przy końcu jego tworzenia, zdałam sobie sprawę, że przydałoby się pokazać nie jeden, a dwa wzorki koło siebie - no ale człowiek uczy się na błędach).