Pieczenie kaczki to ponoć tzw. level-hard. Czy tak jest faktycznie? Cóż.. jeśli ktoś jest przyzwyczajony, że mięso po prostu wkłada do piekarnika i po pewnym czasie je wyjmuje, to przy kaczce nieźle się nabiega:)
Po drugie kaczka nie jest dla osób głodnych, ani niecierpliwych - wymaga czasu i ciągłego doglądania. Czy trudno się ją piecze ciężko orzec, nie sprawiła mi większych trudności, wyszła naprawdę smakowicie i większość roboty wykonał za mnie po prostu piekarnik. Jednak z przepisami jest jak z ubraniami - nie wszystkie muszą wszystkim pasować :) Kaczkę podałam z pieczonymi ziemniaczkami z masłem, puree z selera, ciemnym piwem pszenicznym i jabłkami nadziewanymi żurawiną (jako deserek). Jeśli ktoś nie przepada za selerem, ten przepis może odmienić jego zdanie na ten temat. W zasadzie przepis na to pure jest zbliżone do 90% innych przepisów na krem warzywny.
Poniższy przepis to suma różnych receptur, jakie miałam okazję przeczytać i według własnego upodobania dodałam kilka szczegółów np. rum :)Przepis uważam za udany, bo wszakże z kaczki nie zrobił się zając:)
