Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faza olejowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faza olejowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 grudnia 2016

Zimowe lodówkowe porządki - trzy olejki na trzy okazje

Nadejszła zima - czyli z jednej strony postanowiłam zrobić porządki w lodówce (jedzenie kupuję na bieżąco, zatem… chodzić może tylko o kosmetyki lub piwo), a z drugiej nie chce mi się wystawać godzinami w sklepie analizując składy kremów, a następnie przez miesiąc testować i dojść do wniosku, że jednak produkt mi nie pasuje.

Przygotowałam sobie 3 sera do zimowych zadań specjalnych.
Wszystkie zawierają bazę opartą na oleju z pestek śliwki (dlatego obłędnie pachną) oraz olej jojoba, olej z wiesiołka, olej z rokitnika, koenzym Q10 i witaminę E.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Podróż z olejkami eterycznymi - olejek na noc do suchej skóry

Każda podróż kiedyś się zaczyna, moja zaczyna się każdego dnia, zaraz po otworzeniu przynajmniej jednego oka. Nie każdy dzień jest tak samo ekscytujący, ale większość po prostu jest. Moja fascynacja życiem, rozpoczyna się od codziennych czynności w domu, gdy napawam się jego atmosferą. Porozrzucanymi ubraniami, kieliszkami z niedopitym winem, wybebeszoną torebką ukazującą szminkę, książkę, portfel i kartę wejściową do pracy. Potem prysznic, tête-à-tête z mokrymi włosami i skórą, ceremonia nawilżania niemal każdego jej fragmentu. I w końcu…. Wyjście z domu! To już jest czyste szaleństwo, tramwaje, autobusy, pełno nowych twarzy, niespodziewane uśmieszki, proste grzeczności, małe awanturki o fotel, szeleszczącą siatkę, niezdjęty plecak itd. Czyste życie, ich myśli, rozmowy – tysiące słów pomyślanych i wypowiedzianych w jednym pomieszczeniu – i ja, czasem zamyślona, czasem z fascynacją wpatrzona w siedzące dookoła twarze. Potem praca, ciągłe wzajemne się zderzanie, problemy, problemiki – ludzie, pełno ludzi, ich osobowości. Po pracy trening, może drink, może plotki, może nieoczekiwane spotkanie, a może po prostu tona marzeń… Jakby nie było, zawsze jest co robić, zawsze gdzieś zmierzam, nigdy nie przestaję obserwować.

niedziela, 4 maja 2014

Apetyczny mus do ciała

Obiecałam sobie, że będę pisać tylko o ciekawszych produktach, które w kategorii kremów uda mi się osiągnąć – zwłaszcza, że bloga prowadzę głównie dla siebie samej.
Balsam jak balsam, przyzwyczajona już do dobrodziejstw składników naturalnych uznałam, że będzie to zwyczajne smarowidło na co dzień. Sporządziłam na szybko w notatniku proporcje dla 300g kremu. Standardowo rozpuściłam składniki, odczekałam aż przestygną i wlałam fazę olejową do wodnej i... mieszadełko nie dało rady. Masa okazała się zbyt gęsta i ciężka. Dosłownie 40 minut wcześniej nie udało mi się ubić śmietany do ciasta, a teraz TO! Lekko poirytowana chwyciłam za ostatnią deskę ratunku, czyli blender. Miksowałam krem ponad 5minut, aż składniki dobrze się połączyły, a masa była jednolita i dobrze napowietrzona. Gotową masę przelałam do słoiczków. Wszystko wyglądało przyzwoicie. Schowałam krem do lodówki i zostawiłam go tam na całą noc. Rano, po porannym prysznicu ruszyłam lekko zniechęcona w stronę kuchni i lodówki, wyciągnęłam słoiczek z kremem, postawiłam przed sobą. Mój lekko zaspany umysł gotowy był na wszystko, ale nie na tak pozytywne zaskoczenie. Okazało się, że krem w swojej konsystencji jest puszysty i przypomina delikatny mus albo, jak kto woli, ubitą śmietankę. Rozprowadzał się cudownie, delikatnie, a dodatkowo po całej nocy przeszedł zapachem masła kakaowego neutralizując zupełnie woń masła karite (której swoją drogą nie lubię). Soł, hał aj mejd it:

niedziela, 6 kwietnia 2014

Mała rzecz a cieszy, czyli antycellulitowy balsam do ciała z algami

Małe rzeczy odróżniają od siebie poszczególne dni, dziś od wczoraj, wczoraj od kiedyś. W każdym jednym dniu, można odnaleźć coś wyjątkowego, drobny sukces, małą przyjemność, udany żat, czy też szczególny uśmiech znad kubka kawy. Nałogowo zapamiętuję szczegóły, bo tworzą wielobarwne tło mojego życia. Wieczorem, gdy leżę w łóżku, tuż przed snem, przymykam oczy i przypominam sobie niektóre detale. Jeśli wtedy mimowolnie uśmiechnę się, mogę zasnąć, nie mogąc doczekać się kolejnego dnia.

czwartek, 6 lutego 2014

Naturalny krem - masło kakaowe z olejem ze słodkich migdałów

Od dłuższego czasu miałam ochotę przygotować krem nie tylko dla ciała, ale też dla zmysłów. Słowem, chciałam, aby intensywnie nawilżał i regenerował skórę, a przy okazji smakowicie pachniał. Jest zima, przyszły mrozy, dlatego zamiast na krem zdecydowałam się na ukręcenie masła. Masło jest dużo cięższe od kremu, a jego konsystencja (jak sama nazwa wskazuje) jest stała i roztapia się pod wpływem ciepłoty ciała.
Jako bazę wybrałam masło kakaowe - z dwóch powodów: przede wszystkim ze względu na jego regenerujące właściwości, a po drugie uwielbiam jego zapach. Zrezygnowałam za to z fazy wodnej, głównie dlatego, że w mroźne dni bardziej intensywny i tłusty krem lepiej zabezpiecza skórę. Ponadto chciałam, aby powstał balsam, który skoncentruje w sobie maksymalne działanie regeneracyjne.
Dodatkowo masło kakaowe poprawia koloryt skóry, co w zimie może być atutem. Formułę uzupełniłam masłem shea, olejem ze słodkich migdałów oraz olejem arganowym. Masło kakaowe jest najtwardszym tłuszczem w kosmetykach naturalnych, dlatego, aby uzyskać nieco miększą konsystencję dodałam oleje. Wybór tych składników był niezwykle subiektywny - po prostu wierzę w ich działanie :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

naturalnie naturalny - czyli jak zrobiłam sobie krem

Jakiś czas temu odwiedziłam przyjaciółkę w Hong Kongu, z tej podróży przywiozłam nie tylko niezapomniane wspomnienia, ale również... kosmetyki. Z przyjaciółkami jest tak, że ich słowa wywierają na nas największy wpływ, nawet jeśli chodzi o coś trywialnego. Moja przyjaciółka udzieliła mi kilku złotych "azjatyckich" porad dotyczących pielęgnacji skóry. Pierwsza z nich brzmiała mniej więcej tak: "matka natura nie wymyśliła nic lepszego od oleju arganowego", kolejne śmiem nazywać "azjatycką filozofią urody". Ta "filozofia" odmienna jest od tego, co oferuje nam zachodni styl życia, czyli kosmetyków dla młodzieży, 20latek, po 30 roku życia, cery dojrzałej itp. Reklamy przecież mówią, że każdy typ skóry ma swoje potrzeby, co wydaje się logiczne. Argumenty mojej przyjaciółki przemówiły do mnie bardziej.