Niejednokrotnie spotykam się z opinią, że kosmetyki naturalne nie działają lub nie dają zadowalającego efektu. Sama nie jeden raz stworzyłam receptury, które nie przyniosły pożądanego efektu lub ich odziaływanie było znikome – zatem po co w to wszystko się bawić?
niedziela, 7 sierpnia 2016
środa, 18 maja 2016
Filtry UVA i UVB vs naturalna ochrona przeciw promieniowaniu
Jakoś tak nie widzę tego słońca za oknami, ale trwam w głębokim przekonaniu (chyba nadal tym samym, co w wieczory zimowe), że w końcu je zobaczę :) Poza tym, czasem przez te chmury coś tam prześwituje, trochę poświeci, a nawet i zmusi do założenia okularów przeciwsłonecznych - więc to chyba się liczy jako zapowiedź słońca. W obliczu nadchodzącego mniejszego lub większego dosłonecznienia postanowiłam zrobić sobie naturalny krem z odpowiednimi filtrami UVA i UVB. Co prawda nie lubię wylegiwać się na słońcu (tylko obok w cieniu), ale zdarza się, że nogi same gdzieś poniosą, a przecież kapelusz całego ciała nie osłoni.
Zainteresowałam się zatem filtrami i naturalną ochroną przeciwsłoneczną, to co odkryłam wymalowało spore zaskoczenie na mojej twarzy. Otóż naturalne środki przy zetknięciu z intensywnym letnim słońcem są zwyczajnie mało skuteczne. Ale po kolei, dlaczego tak się dzieje, po co ta cała ochrona (poza oczywistym oparzeniem) i w ogóle jakie rodzaje filtrów wyróżniamy.
Zainteresowałam się zatem filtrami i naturalną ochroną przeciwsłoneczną, to co odkryłam wymalowało spore zaskoczenie na mojej twarzy. Otóż naturalne środki przy zetknięciu z intensywnym letnim słońcem są zwyczajnie mało skuteczne. Ale po kolei, dlaczego tak się dzieje, po co ta cała ochrona (poza oczywistym oparzeniem) i w ogóle jakie rodzaje filtrów wyróżniamy.
wtorek, 26 kwietnia 2016
Kolejna serwetka, która stała się dywanem
Cała prawda o szydełkowaniu jest taka, że to niesamowicie wciąga. Dlaczego? ponieważ zajmuje ręce, a uwalnia głowę. Naprawdę, nawet drobne problemy, które towarzyszyły powstaniu dywaniku nie były w stanie zmącić mojego świeżo zrodzonego, wewnętrznego zen... Wykonując to oto dzieło, złamałam swoje ulubione bambusowe szydełko, a przy samym końcu pracy, zabrakło mi dosłownie 50cm sznurka. Oczywiście żadna pasmanteria, którą odwiedziłam (a odwiedziłam ich wiele), nie posiadała sznurków w takim odcieniu ecru, jaki był mi potrzebny. Dlatego ostatnie dwa słupki wykonałam z własnej produkcji ręcznie robionego sznurka zastępczego składającego się włóczki i kordonka (nadal pragnę wierzyć, że wyrób ów sznurek przypominał). Oczywiście mogłam zamówić kolejne 50m lub 100m w kolorze ecru (co pewnie za niedługo się stanie), ale jak zwykle nie mogłam doczekać się momentu oddania dzieła nowym właścicielom. Mimo tych kilku trudności niezmącenie uważam, że szydełkowanie przynosi spokój, a radość z tworzenia czegoś nowego jest niezastąpiona (OMmmmmm....).
sobota, 16 kwietnia 2016
Chyba widziałem programistę… czyli skąd czerpać inspiracje
Kilka lat temu, gdy widziałam się koleżanką, która w tamtym
czasie była rekruterką w branży IT, podzieliła się ze mną ciekawym
spostrzeżeniem. Zniżyła głos i nieco konfidencko szepnęła, "Ale mogę Ci
coś powiedzieć - tak między nami - Wy [programiści], naprawdę jesteście bardzo
specyficzną grupą zawodową". W pierwszej chwili pomyślałam, że chodzi jej
o nasze podejście do pracy, szybko jednak wyprowadziła mnie z błędu i sprostowała,
że chodzi o nasze.. osobowości i wygląd. Raczkowałam wtedy w branży, nie znałam
tak wielu osób z IT, więc nawet jeśli trafił się ktoś "dziwny", to
był to odosobniony przypadek.
niedziela, 13 marca 2016
gdy dojdziesz w życiu do ściany...
środa, 2 marca 2016
Zimowy komin - star stitch
Wpadłam w szał wytwarzania rzeczy. Nowe kremy, techniki szydełkowe, ozdoby - znowu 1000 pomysłów na minutę i niezbyt wiele czasu na ich wykonanie. Na szczęście nie wszystkie są tak samo praco-czasochłonne.
Na zimę, która w tym roku albo zasypuje śniegiem, albo obdarza wiosennym słońcem przygotowałam komin. Co prawda nie taki, w którym się pali, ale taki, który zapewnia ciepło również na zewnątrz. Wizja tego szalo-komina zrodziła się rok temu, gdy raczona porannym zimowym słońcem permanentnie zapomniałam o czapce, która jak się okazywało wieczorem byłaby niezbędna. O szaliku nigdy nie zapominam, ponieważ moja kurtka mocno odsłania szyję, a to nigdy nie jest przyjemne.
Na zimę, która w tym roku albo zasypuje śniegiem, albo obdarza wiosennym słońcem przygotowałam komin. Co prawda nie taki, w którym się pali, ale taki, który zapewnia ciepło również na zewnątrz. Wizja tego szalo-komina zrodziła się rok temu, gdy raczona porannym zimowym słońcem permanentnie zapomniałam o czapce, która jak się okazywało wieczorem byłaby niezbędna. O szaliku nigdy nie zapominam, ponieważ moja kurtka mocno odsłania szyję, a to nigdy nie jest przyjemne.
sobota, 16 stycznia 2016
Warzywne makarony - pyszna alternatywa
Pomimo, że na ujrzenie światła dziennego czeka kilka szydełkowych robótek, dzisiejszy post będzie o przygotowywaniu jedzenia! :)
Od ponad pół roku w mojej kuchni goszczą warzywne makarony - jestem nimi wprost zauroczona. Stosuję je zarówno zamiast tradycyjnych makaronów lub jako ciekawy dodatek. Potrawy wychodzą lekkie i pełne smaku, a dodatkowo wyglądają niezwykle apetycznie i kolorowo.
Od ponad pół roku w mojej kuchni goszczą warzywne makarony - jestem nimi wprost zauroczona. Stosuję je zarówno zamiast tradycyjnych makaronów lub jako ciekawy dodatek. Potrawy wychodzą lekkie i pełne smaku, a dodatkowo wyglądają niezwykle apetycznie i kolorowo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




