Cała prawda o szydełkowaniu jest taka, że to niesamowicie wciąga. Dlaczego? ponieważ zajmuje ręce, a uwalnia głowę. Naprawdę, nawet drobne problemy, które towarzyszyły powstaniu dywaniku nie były w stanie zmącić mojego świeżo zrodzonego, wewnętrznego zen... Wykonując to oto dzieło, złamałam swoje ulubione bambusowe szydełko, a przy samym końcu pracy, zabrakło mi dosłownie 50cm sznurka. Oczywiście żadna pasmanteria, którą odwiedziłam (a odwiedziłam ich wiele), nie posiadała sznurków w takim odcieniu ecru, jaki był mi potrzebny. Dlatego ostatnie dwa słupki wykonałam z własnej produkcji ręcznie robionego sznurka zastępczego składającego się włóczki i kordonka (nadal pragnę wierzyć, że wyrób ów sznurek przypominał). Oczywiście mogłam zamówić kolejne 50m lub 100m w kolorze ecru (co pewnie za niedługo się stanie), ale jak zwykle nie mogłam doczekać się momentu oddania dzieła nowym właścicielom. Mimo tych kilku trudności niezmącenie uważam, że szydełkowanie przynosi spokój, a radość z tworzenia czegoś nowego jest niezastąpiona (OMmmmmm....).
wtorek, 26 kwietnia 2016
sobota, 16 kwietnia 2016
Chyba widziałem programistę… czyli skąd czerpać inspiracje
Kilka lat temu, gdy widziałam się koleżanką, która w tamtym
czasie była rekruterką w branży IT, podzieliła się ze mną ciekawym
spostrzeżeniem. Zniżyła głos i nieco konfidencko szepnęła, "Ale mogę Ci
coś powiedzieć - tak między nami - Wy [programiści], naprawdę jesteście bardzo
specyficzną grupą zawodową". W pierwszej chwili pomyślałam, że chodzi jej
o nasze podejście do pracy, szybko jednak wyprowadziła mnie z błędu i sprostowała,
że chodzi o nasze.. osobowości i wygląd. Raczkowałam wtedy w branży, nie znałam
tak wielu osób z IT, więc nawet jeśli trafił się ktoś "dziwny", to
był to odosobniony przypadek.
niedziela, 13 marca 2016
gdy dojdziesz w życiu do ściany...
środa, 2 marca 2016
Zimowy komin - star stitch
Wpadłam w szał wytwarzania rzeczy. Nowe kremy, techniki szydełkowe, ozdoby - znowu 1000 pomysłów na minutę i niezbyt wiele czasu na ich wykonanie. Na szczęście nie wszystkie są tak samo praco-czasochłonne.
Na zimę, która w tym roku albo zasypuje śniegiem, albo obdarza wiosennym słońcem przygotowałam komin. Co prawda nie taki, w którym się pali, ale taki, który zapewnia ciepło również na zewnątrz. Wizja tego szalo-komina zrodziła się rok temu, gdy raczona porannym zimowym słońcem permanentnie zapomniałam o czapce, która jak się okazywało wieczorem byłaby niezbędna. O szaliku nigdy nie zapominam, ponieważ moja kurtka mocno odsłania szyję, a to nigdy nie jest przyjemne.
Na zimę, która w tym roku albo zasypuje śniegiem, albo obdarza wiosennym słońcem przygotowałam komin. Co prawda nie taki, w którym się pali, ale taki, który zapewnia ciepło również na zewnątrz. Wizja tego szalo-komina zrodziła się rok temu, gdy raczona porannym zimowym słońcem permanentnie zapomniałam o czapce, która jak się okazywało wieczorem byłaby niezbędna. O szaliku nigdy nie zapominam, ponieważ moja kurtka mocno odsłania szyję, a to nigdy nie jest przyjemne.
sobota, 16 stycznia 2016
Warzywne makarony - pyszna alternatywa
Pomimo, że na ujrzenie światła dziennego czeka kilka szydełkowych robótek, dzisiejszy post będzie o przygotowywaniu jedzenia! :)
Od ponad pół roku w mojej kuchni goszczą warzywne makarony - jestem nimi wprost zauroczona. Stosuję je zarówno zamiast tradycyjnych makaronów lub jako ciekawy dodatek. Potrawy wychodzą lekkie i pełne smaku, a dodatkowo wyglądają niezwykle apetycznie i kolorowo.
Od ponad pół roku w mojej kuchni goszczą warzywne makarony - jestem nimi wprost zauroczona. Stosuję je zarówno zamiast tradycyjnych makaronów lub jako ciekawy dodatek. Potrawy wychodzą lekkie i pełne smaku, a dodatkowo wyglądają niezwykle apetycznie i kolorowo.
piątek, 11 grudnia 2015
świąteczne ozdoby
W tym roku choinki nie będzie! Postanowienie co najmniej
śmieszne, biorąc pod uwagę, że niemal każdego roku po prostu jej nie ma. Nie
jest to ani wyraz jakiś przekonań, czy też obrażanie się na tradycję - powód
jest znacznie bardziej prozaiczny, moje małe mieszkanie, zamieszkuje również
pies. Całkiem spory, kudłaty, machający ogonem we wszystkie możliwe strony -
stawianie dekoracji w polu rażenia jej ogona jest delikatne mówiąc ryzykowne.
Ale zaraz... mogłabym przecież postawić maleńką choinkę na stole... no właśnie,
nie mogłabym - stół nie jest pokaźnych rozmiarów, a grudzień to również czas
moich urodzin, zatem permanentnych biesiad przy stole. Choinki nie ma i koniec.
sobota, 5 grudnia 2015
Rowerem przez zimę
Niby już po sezonie, ale co tam, skoro pogoda może sobie
igrać ze mną, ja mogę z nią. Rower ciągle wyczekuje na kolejne podboje ścieżek
i obszernie zalega na balkonie, nim ostatecznie się poddam i sprowadzę go w
końcu do piwnicy. W tym czasie jest bezpośrednio narażony na moją manię
oszydełkowania wszystkiego, co znajduje się w permanentnym zasięgu moich dłoni.
Cóż.. tym razem oberwało się koszyczkowi, czyli części, która najwięcej
przeszła, była wgniatana, wyginana, a także wstrząsana. Słowem zasługuje na nieco
uwagi i dobrego potraktowania. Pokrowiec na jego sfatygowane ciało, powinien
być idealnym sposobem, aby ukryć pewne niedoskonałości i nadać mu nowy,
świeży i ciekawy wygląd.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






