Niepostrzeżenie jedna pora roku zamienia się w drugą.
Tymczasem w dziedzinie szydełka powstało kilka przydatnych ocieplaczy -
przenieśmy się zatem w czasie. Jest grudzień, rozpoczęły się właśnie święta,
wieczory bywają długie i spokojne. Na moich kolanach spoczywa egzemplarz
czasopisma ROWAN z przepięknym wzorem na antracytowe mitenki w niezwykłe róże.
Wpatruję się w niego intensywnie... wzór obliczony jest na druty. Przez chwilę
próbuję przerabiać oczka prawe, lewe , kombinuję ściągacze, ale już wiem - na
druty przyjdzie jeszcze pora, chwilowo to nie moja bajka. Wpatruję się dalej we
wzór, sięgam po kilka kłębuszków i nim się orientuję, dziergam wymarzone
mitenki przerabiając w głowie wzór na szydełkowy. Swoją spontaniczność
przypłaciłam jednak na jakości robótki - bazowa włóczka, była nieco grubsza od
tych użytych do ornamentu, dlatego efekt nie wyszedł aż tak spektakularny (do
wzoru z pewnością jeszcze powrócę, więc nic straconego...). Rękawiczki są dość
obszerne, sięgają do łokcia i można naciągnąć je na rękaw bluzki. Ze względu na
przerabianie ich półsłupkami całość jest dość sztywna, ale dzięki temu wzór
zawsze jest dobrze widoczny.
niedziela, 10 maja 2015
niedziela, 1 lutego 2015
zapiski z tramwaju
Długo zastanawiałam się nad formą tego bloga, chciałam
wrzucać tu tylko rzeczy, które wyszły spod moich dłoni… ale te rzeczy nie
istnieją bez świata, który nieustannie wpływa na mnie, zmienia i ciągle odkrywa przede mną nowe pokłady emocji. Nigdy do końca nie mówię, co myślę i co czuję – świat jest zbyt wielki w
swym spektrum emocji, by to wszystko wyrazić. Mówię tylko o bieżących uczuciach
i tych najbardziej „przy powierzchni”. Dlatego postanowiłam dodać notatki z
tramwajów, autobusów, hipermarketów – wszędzie tam, gdzie powstają moje ciche
myśli, wszystko, to, co gdzieś zapada we mnie, gdy obserwuję i słucham, jak
toczy się cudze i moje życie.
Dwa tygodnie temu, jadąc autobusem, zobaczyłam starszego
(choć trudno dokładnie określić jego wiek, długa siwa broda, szturmówki i wysokie oficerki.. 60? a może
więcej) mężczyznę. Trzymał się za nogę i masował kolano, jego mina mówiła
jednoznacznie, że cierpi. Wbiłam w niego wzrok, jak wtedy, gdy próbujesz komuś
powiedzieć prosto w twarz „będzie dobrze, nie poddawaj się” – ale gdzieś
głęboko wiedziałam, że jeśli noga jest faktycznym powodem cierpienia, to żadne
słowa nie pomogą, nie w tym kraju. Autobus ruszył, a mężczyzna podniósł oczy i
popatrzył w moją stronę, w tym momencie
wiedziałam, że noga jest tylko pretekstem. Ogarnął mnie smutek i jakieś dziwne
uczucie, że ten człowiek właśnie zrozumiał sens życia. Dwa tygodnie później,
jechaliśmy tym samym autobusem, rozmawiał przez telefon – a ja, zrozumiałam.
- Ja i Betka przeżyliśmy razem 40 lat. To 2 tygodnie po
pogrzebie, jak mogę myśleć o codzienności? […] Ale chłopaki nie płaczą,
pamiętaj… choć wieczorami, gdy jestem naprawdę sam, to sobie popłakuję. Długo.
[…] Nie mogę narzekać, na chleb mnie stać.
piątek, 2 stycznia 2015
tribalowa opaska do włosów
Wybieranie muzyki, wsłuchiwanie się w każdą sekundę utworu, układanie choreografii do każdego dźwięku, a potem niekończące się treningi, każdego dnia po pracy, po zajęciach. Życie towarzyskie na chwilę przymiera lub rozpoczyna się po dwudziestej czwartej. Kiedy wszystkie te elementy połączą się w całość i zaczynają w końcu funkcjonować, jak dobrze naoliwiony mechanizm przychodzi czas na zaprojektowanie stroju. Kolejne godziny spędzone przed komputerem i kartką papieru, potem na przymiarkach i poprawkach, a między wszystkie te czynności wepchnięte zostają treningi lub nieustające przesłuchiwanie ścieżki dźwiękowej.
niedziela, 5 października 2014
Sposób na buraka czyli - karmelizowane pieczone pikantne buraczki
Dobry obiad to przede wszystkim smaczne dodatki. Zawsze staram się dobierać tak potrawy, aby ich smaki wzajemnie się uzupełniały. Co ciekawe, czasem jako pierwszy wymyślam dodatek i dopiero wokół niego buduję resztę dania. I tak ostatnio eksplorując zasoby i możliwości Mamowego ogródka poprosiłam o porcję małych buraczków - od razu z zamysłem późniejszego ich skarmelizowania. Jeśli ktoś uważa, że buraki jadalne są tylko w postaci barszczu polecam sprawdzić moją metodę na buraka :)
poniedziałek, 15 września 2014
faszerowany duet, czyli papryka z indykiem
Blog nieco pokrył się kurzem w przeciwieństwie do mojego życia, które wijąc się niczym wąż, miało ochotę zrzucić dotychczasową skórę. Pewne sprawy zmieniają nasz los niekoniecznie w sposób do którego jesteśmy przyzwyczajeni. W takiej sytuacji tylko jedno jest pewne, zamiłowanie do dobrego jedzenia :)
Dzisiejszą inspiracją była nadziewana papryka. Ogólnie muszę powiedzieć, że jestem zwolenniczką nadziewania "wszystkiego", ze względu na możliwość łączenia i przenikania smaków. W tej kompozycji potrzebujemy dwóch dużych papryk, jednej piersi indyka, kilka pomidorków i cały tabun pieczarek! Zatem zaczynamy :)
Dzisiejszą inspiracją była nadziewana papryka. Ogólnie muszę powiedzieć, że jestem zwolenniczką nadziewania "wszystkiego", ze względu na możliwość łączenia i przenikania smaków. W tej kompozycji potrzebujemy dwóch dużych papryk, jednej piersi indyka, kilka pomidorków i cały tabun pieczarek! Zatem zaczynamy :)
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Zestaw naprawczy – napój na gorące i ciężkie dni
Nie ma co ukrywać, bywają takie dni, zwłaszcza po piątku lub sobocie, gdy wstawanie idzie bardzo ciężko. Z niewyjaśnionych powodów, gardło dręczy pora sucha, a kończony wydają się dziwnie ciężkie. Podnoszenie się z tego stanu, nie jest proste, ale też nie jest tak trudne jak mogłoby się wydawać. Chodzi przede wszystkim o uzupełnienie minerałów, nawodnienie i ochłodzenie organizmu. Brzmi rozsądnie, zwykle wystarczy sięgnąć do lodówki po sok pomarańczowy, wypić dwie szklanki i życie nabiera znośnego wymiaru. OK, ale co jeśli nagle okazuje się, że: po pierwsze ktoś już wypił sok, po drugie ku naszemu zaskoczeniu i wbrew wszelkim przypuszczeniom na sklepie (ostatniej desce ratunku) odkrywamy kartę z napisem „Zamknięte z powodu Zielonych Świątek”? Oczywiście w pierwszej kolejności zadajemy sobie pytanie, co to są te zielone świątki, ale już w kolejnej chwili dopada nas największa rozpacz, czym zaspokoić pragnienie? W takiej chwili najlepiej przyjrzeć się raz jeszcze zawartości swojej lodówki. W ten oto sposób przygotowałam ostatnio niezwykle świeży, rześki i zdrowy napój, idealny na upały oraz na stany wzmożonego odczuwania ziemskiego ciążenia.
niedziela, 18 maja 2014
z szydełkiem w świecie belly dance
Do mojej kolekcji szydełkowych robótek dołączyła jakiś czas temu chusta do tańca. Pochłonęła całkiem sporo zimowych wieczorów, zwłaszcza, że wykonana została bardzo cienkim szydełkiem, przy którym człowiek ma wrażenie, że praca wcale nie posuwa się do przodu. Samą chustę skończyłam już jakiś czas temu, ale czym jest tribalowa chusta bez pasa? I to kolejny element, któremu poświęciłam sporo uwagi, głównie rozmyślając i planując, z czego go wykonać, aby uniósł całkiem ciężkie ozdóbki. W końcu udało mi się zakupić dwa długie gumowe pasy, za które zapłaciłam istne gorsze w jakiejś supermarketowej przecenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




