Każda podróż kiedyś się zaczyna, moja zaczyna się każdego dnia, zaraz po otworzeniu przynajmniej jednego oka. Nie każdy dzień jest tak samo ekscytujący, ale większość po prostu jest. Moja fascynacja życiem, rozpoczyna się od codziennych czynności w domu, gdy napawam się jego atmosferą. Porozrzucanymi ubraniami, kieliszkami z niedopitym winem, wybebeszoną torebką ukazującą szminkę, książkę, portfel i kartę wejściową do pracy. Potem prysznic, tête-à-tête z mokrymi włosami i skórą, ceremonia nawilżania niemal każdego jej fragmentu. I w końcu…. Wyjście z domu! To już jest czyste szaleństwo, tramwaje, autobusy, pełno nowych twarzy, niespodziewane uśmieszki, proste grzeczności, małe awanturki o fotel, szeleszczącą siatkę, niezdjęty plecak itd. Czyste życie, ich myśli, rozmowy – tysiące słów pomyślanych i wypowiedzianych w jednym pomieszczeniu – i ja, czasem zamyślona, czasem z fascynacją wpatrzona w siedzące dookoła twarze. Potem praca, ciągłe wzajemne się zderzanie, problemy, problemiki – ludzie, pełno ludzi, ich osobowości. Po pracy trening, może drink, może plotki, może nieoczekiwane spotkanie, a może po prostu tona marzeń… Jakby nie było, zawsze jest co robić, zawsze gdzieś zmierzam, nigdy nie przestaję obserwować.
czwartek, 27 sierpnia 2015
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Odżywcza, rozjaśniająca maseczka z czarnej porzeczki
Wakacje płyną sobie radosnym torem, a moja kosmetyczna wena swoim... Lato to ten moment, w którym skóra powinna wyglądać najlepiej, moja niestety tak nie wygląda. Po bardzo stresującej zimie oraz nerwicy w stylu Niny z filmu Czarny Łabędź (dlaczego te plecy są ciągle podrapane?), moja skóra przypomina bardziej futro dalmatyńczyka, niż wymarzony gładki aksamit. Faktu nie poprawia jej odwodnienie i ogólna tendencja do przesuszania. Na szczęście lato to świeże owoce, warzywa i jeszcze raz owoce i warzywa, które mogą przyjść z nieocenioną wprost pomocą.
Ostatnio otoczyłam się książkami na temat właściwości owoców, warzyw oraz medycyny naturalnej i ludowej. Czytam w każdej wolnej chwili, autobusie, tramwaju, w drodze na trening, czy człapiąc nierównym chodniczkiem do pracy. Ogrom tej wiedzy jest wprost niesamowity, jednorazowo nie sposób zapamiętać wszystkich właściwości, sposobów użycia i metod przyrządzania. Zaczęłam tworzyć w książkach systemy dobrze opisanych zakładek - według moich potrzeb, ale i tak mam wrażenie, że stworzyłam nieco inny, ale jednak drugi, długi spis treści. Musiałam znaleźć sposób, jak sobie z tym wszystkim poradzić - i znalazłam.
Ostatnio otoczyłam się książkami na temat właściwości owoców, warzyw oraz medycyny naturalnej i ludowej. Czytam w każdej wolnej chwili, autobusie, tramwaju, w drodze na trening, czy człapiąc nierównym chodniczkiem do pracy. Ogrom tej wiedzy jest wprost niesamowity, jednorazowo nie sposób zapamiętać wszystkich właściwości, sposobów użycia i metod przyrządzania. Zaczęłam tworzyć w książkach systemy dobrze opisanych zakładek - według moich potrzeb, ale i tak mam wrażenie, że stworzyłam nieco inny, ale jednak drugi, długi spis treści. Musiałam znaleźć sposób, jak sobie z tym wszystkim poradzić - i znalazłam.
niedziela, 2 sierpnia 2015
Smoothie z ananasa i mango – przyspieszacz metabolizmu
Do bloga postanowiłam wprowadzić część poświęconą koktajlom, jogurtom i smoothie. Zabieg ten jest oczywisty – mają wpływ na stan skóry i cały organizm. W zależności od tego, co w nich zmieszamy możemy przyspieszyć metabolizm, poprawić stan skóry lub włosów, oczyścić i wzmocnić organizm. Zalet jest wiele, ale warto z nich korzystać świadomie.
Osobiście uważam, że koktajle najlepsze są na drugie śniadanie, choć podobno mogą zastąpić dowolny posiłek (nooooo way!!! Mam odmówić sobie ugotowania pysznego obiadu?).
Osobiście uważam, że koktajle najlepsze są na drugie śniadanie, choć podobno mogą zastąpić dowolny posiłek (nooooo way!!! Mam odmówić sobie ugotowania pysznego obiadu?).
wtorek, 28 lipca 2015
Przekąska na trzy sposoby czyli hummus w roli głównej
Uwielbiam hummus! Po raz pierwszy miałam okazję spróbować go kilka lat temu w Turcji, gdzie serwowany był na cienkim pieczywie prosto z pieca. Później na jakiś czas o nim zapomniałam, ale wszystko co dobre... znowu kiedyś wraca.
Najbardziej lubię klasyczny hummus oraz w wersji lekko pikantnej, ostatnio jednak postanowiłam połączyć go z burakami. Wszystkie składniki do hummusa, przygotowuję sama, choć można pójść na skróty i np. kupić gotową pastę tahini, a nawet cały hummus (potem można go doprawić według uznania). Ja jednak - miłośnik i od dziecka piewca metody "zrób to sam" -, wszystko przygotowuję po kolei. Poniżej prezentuję hummusowe trio, wśród którego fani tradycyjnych smaków odnajdą klasyczny orientalny smak, spragnieni pikantnych i wyraźnych wrażeń będą mogli zmierzyć się z chilli, a osoby szukające nietypowych połączeń będą mogły rozkoszować się smakiem pieczonych buraków zmieszanych z orzechami włoskimi i miętą.
I wiecie co? Hummus jest zdrowy!
Najbardziej lubię klasyczny hummus oraz w wersji lekko pikantnej, ostatnio jednak postanowiłam połączyć go z burakami. Wszystkie składniki do hummusa, przygotowuję sama, choć można pójść na skróty i np. kupić gotową pastę tahini, a nawet cały hummus (potem można go doprawić według uznania). Ja jednak - miłośnik i od dziecka piewca metody "zrób to sam" -, wszystko przygotowuję po kolei. Poniżej prezentuję hummusowe trio, wśród którego fani tradycyjnych smaków odnajdą klasyczny orientalny smak, spragnieni pikantnych i wyraźnych wrażeń będą mogli zmierzyć się z chilli, a osoby szukające nietypowych połączeń będą mogły rozkoszować się smakiem pieczonych buraków zmieszanych z orzechami włoskimi i miętą.
I wiecie co? Hummus jest zdrowy!
sobota, 4 lipca 2015
Jem to co lubię, lubię to co jem
Dziś znowu będzie kulinarnie. Dlaczego? Ponieważ jedzenie jest ważne :) Postanowiłam ułożyć swoją własną dietę, nie odchudzającą, nie będącą pasmem wyrzeczeń, ale zdrową, pełną pyszności i uzupełniającą mój sposób życia. Dużo czytam, o tym, co jest dobre a co złe.
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Pasta miętowo-groszkowa
Guacamole? Mmmmmm, pycha ! Owszem, lubię, a bywalcy moich czterech kątów często witani są polską wariacją na temat guacamole z bobu. Pozostaje jednak nieustające pytanie, czemu nachos, krakersy, grzanki i inne chrupiące pastonakładacze, zawsze muszą pozostawać w towarzystwie sosu serowego, czosnkowego lub guacaome? Organizując babski wieczorek w świeżo odremontowanym mieszkanku, postanowiłam również wprowadzić jakiś zapach świeżości do mojej kuchni. Zamiast po awokado czy też bób, sięgnęłam po groszek zielony i zrobiłam świeżą i delikatną pastę miętowo-groszkową.niedziela, 10 maja 2015
Zimowe mitenki w róże
Niepostrzeżenie jedna pora roku zamienia się w drugą.
Tymczasem w dziedzinie szydełka powstało kilka przydatnych ocieplaczy -
przenieśmy się zatem w czasie. Jest grudzień, rozpoczęły się właśnie święta,
wieczory bywają długie i spokojne. Na moich kolanach spoczywa egzemplarz
czasopisma ROWAN z przepięknym wzorem na antracytowe mitenki w niezwykłe róże.
Wpatruję się w niego intensywnie... wzór obliczony jest na druty. Przez chwilę
próbuję przerabiać oczka prawe, lewe , kombinuję ściągacze, ale już wiem - na
druty przyjdzie jeszcze pora, chwilowo to nie moja bajka. Wpatruję się dalej we
wzór, sięgam po kilka kłębuszków i nim się orientuję, dziergam wymarzone
mitenki przerabiając w głowie wzór na szydełkowy. Swoją spontaniczność
przypłaciłam jednak na jakości robótki - bazowa włóczka, była nieco grubsza od
tych użytych do ornamentu, dlatego efekt nie wyszedł aż tak spektakularny (do
wzoru z pewnością jeszcze powrócę, więc nic straconego...). Rękawiczki są dość
obszerne, sięgają do łokcia i można naciągnąć je na rękaw bluzki. Ze względu na
przerabianie ich półsłupkami całość jest dość sztywna, ale dzięki temu wzór
zawsze jest dobrze widoczny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



